Korea Południowa nakazała setkom żołnierzy obsadzonych w strefie zdemilitaryzowanej (DMZ) na granicy z Koreą Północną śledzenie i chwytanie dzików w celu zapobieżenia rozprzestrzenianiu się afrykańskiego pomoru świń.
Korea Południowa potwierdziła swój siódmy przypadek w czwartek, nieco ponad tydzień po pierwszym wykryciu wirusa i skłoniła władze do zintensyfikowania środków dezynfekcji.
Źródło epidemii nie zostało potwierdzone, ale wirus został znaleziony na farmach świń w pobliżu granicy z Koreą Północną, które zgłosiły w maju wybuch epidemii do organu światowego odpowiedzialnego za zwalczanie chorób zwierzęcych.
Żołnierze i sprzęt zwykle używane do ochrony przed siłami Korei Północnej zostały rozmieszczone tego lata w celu monitorowania i chwytania dzików podejrzanych o przenoszenie wirusa, powiedział oficer z Korei Południowej.
Na samym początku epidemii, polskie siły w postaci myśliwych i żołnierzy polowały na dziki, by ochronić świnie przed zarażeniem chorobą. Ekolodzy podnieśli wtedy głosy o bezprawne mordowanie zwierząt. Czy w Seulu będzie podobnie?
"Afrykański pomór świń (African Swine Fever - ASF) to szybko szerząca się, zakaźna choroba wirusowa, na którą podatne są świnie domowe , świniodziki oraz dziki. W przypadku wystąpienia ASF w stadzie dochodzi do dużych spadków w produkcji: zakażenie przebiega powoli i obejmuje znaczny odsetek zwierząt w stadzie, przy czym śmiertelność zwierząt sięga nawet 100%." - Strona Głównego Inspektoratu Weterynarii.
