W 2018 roku, sprzedaż żywności ze Stanów Zjednoczonych uległa znacznemu wzrostowi, szacowanemu na od 30% do 44% procent w zależności od produktów. Później jednak przyszła wojna celna, która miała podnieść konkurencyjność amerykańskich produktów na rynku. Niestety rzeczywistość okazała się bardzo brutalna.
Początek tego roku, nie zapowiadał katastrofy, a zapowiedzi Federal Grain Inspection Service sugerowały, że rynek będzie utrzymywał dalszy wzrost i nic nie zakłuci handlu. Jednak od 7 marca, sprzedaż kukurydzy gwałtownie spadła, co przekreśliło wszystkie prognozy handlowe zarówno na kwartał, jak i rok.
Spadek sprzedaży, w przeciągu tygodnia przekroczył 11% i nie jest to jeszcze koniec. Uważa się, że za sytuację odpowiada koniec umów międzynarodowych, które nie były jeszcze objęte nową taryfą podatkową. Po dobiegnięciu ich końca, kupujący nie chcieli dokładać 20% podatku, który gwałtownie podniósłby ceny wyrobów i przełożył się na ceny. Tym samym, znaleźli tańsze alternatywy które sprawiły, że kukurydza nie dotrze do dotychczasowych portów.
Wiele krajów, ogranicza import produktów z USA. Jedyne które tego na ten moment tego nie zrobiły to kraje sąsiednie, jak Kanada i Meksyk, oraz kraje zależne w różnym stopniu od Stanów. Przykładami nich są Japonia i Korea Południowa. Czy na sytuacji skorzystają polscy plantatorzy? Jest to możliwe, ponieważ nisza na rynku będzie się pogłębiać i różnego rodzaju produkty z Polski, mogą być tańszą i dobrą alternatywą.
