Monsanto przyznał się do winy za rozpylanie zakazanego pestycydu na hawajskiej wyspie Maui i zgodził się zapłacić 10,2 miliona dolarów kar pieniężnych i innych opłat za opryskiwanie. Dodatkowo zostali oskarżeni o nielegalne składowanie odpadów niebezpiecznych, podali prokuratorzy amerykańscy.
Departament Sprawiedliwości powiedział, że Monsanto spryskał Penncap-M, który zawiera zakazany pestycyd paration metylowy, na uprawach badawczych w 2014 r., Pomimo wiedzy, że Agencja Ochrony Środowiska zabroniła jego stosowania po 2013 r.
Powiedział także, że Monsanto, obecnie część niemieckiej firmy Bayer AG, przyznało, że pozwala pracownikom wchodzić na opryskane pola po siedmiu dniach, mimo że powinien był czekać 31 dni.
Monsanto zgodził się przyznać się do winy za oprysk, wykroczenie i zawrzeć odroczoną umowę o ściganie za dwa przestępstwa polegające na nielegalnym składowaniu „odpadów niebezpiecznych”.
Sprawa o przestępstwo zostanie oddalona, jeśli Monsanto będzie przestrzegać warunków umowy przez dwa lata, w tym poprzez utrzymanie programu zgodności z przepisami ochrony środowiska w swoich miejscach na Hawajach.
Bayer oświadczył na specjalnej konferencji, że Monsanto „nie przestrzegał własnych standardów ani obowiązujących przepisów” i nie był świadomy żadnych zgłaszanych problemów zdrowotnych lub środowiskowych wynikających z jego postępowania.
Jest to kolejny cios w znaną firmę Bayer w ostatnim roku. Ich środki są popularne Polsce, jednak wiele z nich w ostatnim czasie trafiło na listę środków zakazanych. Czy koncern podniesie się po tym?
