Zdaniem prof. Cezarego Podsiadło nawadnianie deszczownią w 2026 roku może ograniczyć straty w zbożach i rzepaku, ale wymaga starannej oceny opłacalności i terminu zabiegu. Decyzja powinna być podejmowana indywidualnie dla każdego pola, z uwzględnieniem stanu roślin, dostępności wody i kosztów operacyjnych.
Skuteczność interwencyjnego nawadniania zależy przede wszystkim od kilku kluczowych czynników, które warto rozważyć przed uruchomieniem instalacji. tylko gdy rośliny są żywotne nie zapewnia natychmiastowego sukcesu każdy zabieg, a brak odpowiedniej dawki może być pozorny i nieopłacalny.
Aktualna faza rozwojowa roślin i ich zdolność do regeneracji.
Stopień uszkodzenia plantacji oraz potencjał pozostawionego plonu.
Możliwość podania takiej objętości wody, by woda musi dotrzeć do strefy korzeniowej i została pobrana przez roślinę.
W zbożach krytyczne dla plonowania są fazy strzelania w źdźbło, kłoszenia, kwitnienia i nalewania ziarna, podczas których niedobór wody może drastycznie obniżyć liczbę i masę ziarna. W rzepaku szczególną wrażliwość wykazują kwitnienie, zawiązywanie łuszczyn i wypełnianie nasion, dlatego nawadnianie w tych momentach może przynieść największe korzyści.
Praktyczne kryteria przed uruchomieniem
Przed uruchomieniem deszczowni warto wykonać szybką ocenę plantacji i zasobów wodnych oraz sprawdzić wymagania formalno-prawne dotyczące poboru wody. Nawadnianie prowadzone przy silnym wietrze lub w środku dnia przy wysokich temperaturach przyniesie duże straty przez parowanie i znoszenie kropel.
Czy plantacja ma jeszcze realny potencjał plonowania?
Czy dysponujemy dostateczną ilością wody, by podać skuteczną dawkę?
Czy koszt zabiegu będzie niższy niż wartość uratowanego plonu?
Czy pobór wody spełnia wymogi prawne i warunki koncesji lub zgłoszenia?
Technika wykonania zabiegu ma kluczowe znaczenie: dawka powinna być dobrana tak, by nie ograniczać infiltracji i nie powodować spływu powierzchniowego ani zaskorupienia gleby. Zalecane jest nawadnianie w godzinach wieczornych, nocnych lub wczesno-porannych przy niskim wietrze, a także monitorowanie wilgotności profilu glebowego, by nie przesuszyć ani nie przelać nadmiernie warstwy wierzchniej.
Aspekt ekonomiczny i operacyjny
Nawadnianie polowe deszczownią wiąże się z kosztami wody, paliwa/energii, pracy, amortyzacji i przemieszczania instalacji; dlatego w uprawach wielkoobszarowych o niższej wartości plonu decyzja jest bardziej wrażliwa ekonomicznie niż w warzywnictwie czy szkółkarstwie. Przed startem trzeba przeprowadzić prosty rachunek ekonomiczny porównujący koszty zabiegu z wartością spodziewanego uratowanego plonu oraz uwzględnić alternatywne działania obniżające ryzyko strat.
Długofalowe podejście do ograniczania skutków suszy jest równie ważne jak doraźne nawadnianie — inwestycje w retencję wody i poprawę struktury gleby zmniejszają potrzebę kosztownych interwencji. Rolnicy powinni łączyć działania bieżące z praktykami agrotechnicznymi, które zwiększają odporność upraw na stres wodny i obniżają koszty produkcji.
Poprawa retencji glebowej przez zwiększenie materii organicznej i praktyki konserwujące glebę.
Ograniczanie erozji i strat wody z pola (mulczowanie, pasy międzyrzędowe, zmniejszona uprawa).
Dobór odmian o większej tolerancji na suszę i krótkim okresie krytycznym.
Rozwój małej retencji w gospodarstwach (stawy, zbiorniki, systemy magazynowania wody).
Optymalizacja terminów siewu i gęstości obsady roślin dla lepszego wykorzystania opadów.
Inwestycje w efektywniejsze systemy nawadniania tam, gdzie to ekonomicznie uzasadnione.
Podsumowując, deszczownia może w 2026 roku być narzędziem ograniczającym straty w zbożach i rzepaku, ale tylko przy spełnieniu warunków agronomicznych, technicznych i ekonomicznych. Decyzja o uruchomieniu powinna wynikać z oceny pola i zasobów oraz być elementem szerokiej strategii adaptacyjnej do coraz częstszych okresów suszy.
Zdjęcie - pliki.farmer.pl