Sytuacja z skażoną wołowiną z Brazylii budzi poważne obawy wśród konsumentów w Polsce. Polskie służby sanitarne były świadome ryzyka związane z wołowiną z tego kraju, jednak kontrole zostały uruchomione dopiero po nagłośnieniu sprawy przez media. Polska nie była odbiorcą skażonych przesyłek, a partie wołowiny z Brazylii nie trafiły do obrotu krajowego, jak informuje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW).
Główny Inspektorat Weterynarii (GIW) potwierdził, że Komisja Europejska (KE) informowała wszystkie państwa członkowskie o wykryciu zakazanego hormonu wzrostu – estradiolu w brazylijskiej wołowinie. Nieprawidłowości zostały zauważone podczas audytu w Brazylii i w konsekwencji Bruksela zwróciła się do krajów UE o weryfikację, czy kontrowersyjne partie mięsa znajdują się na ich rynkach.
Pomimo zapewnień, że Polska nie była odbiorcą skażonych przesyłek, kontrole zostały zainicjowane dopiero po publicznej dyskusji na temat bezpieczeństwa żywności. Wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka zaznaczyła, że decyzja o przeprowadzeniu pilnych kontroli miała na celu uspokojenie opinii publicznej. Inspekcja zapewnia, że monitoruje sytuację na bieżąco oraz prowadzi standardowe badania w ramach krajowych planów kontroli pozostałości substancji niedozwolonych.
Po medialnym zamieszaniu Główny Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych rozpoczął pobieranie próbek mięsa na etapie sprzedaży detalicznej. Badania laboratoryjne są w toku, a Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) prowadzi systematyczne kontrole mięsa czerwonego, w tym również z krajów trzecich, takich jak państwa Mercosur.
Ministerstwo Rolnictwa podkreśla, że system nadzoru nad bezpieczeństwem żywności w Polsce działa nieprzerwanie, a na rynek nie trafiły kwestionowane partie wołowiny. Bezpieczeństwo żywności jest priorytetem, a służby w razie niepokojących sygnałów weryfikują wyniki kontroli. Minister Stefan Krajewski zapewnia, że konsumenci mogą mieć zaufanie do mięsa dostępnego na polskim rynku.
Reakcja polskich służb na alarmujące sygnały z zagranicy rodzi jednak pytania o skuteczność krajowego nadzoru, zwłaszcza w sytuacjach, gdy zagrożenie nie dotyczy bezpośrednio terytorium kraju, ale może do niego trafić pośrednio. Wobec tego, wzmocnienie mechanizmów bezpieczeństwa żywności oraz szybsza reakcja na podobne sytuacje powinny stać się priorytetem w przyszłości. Polska pozostaje w stałym kontakcie z KE oraz innymi instytucjami odpowiedzialnymi za nadzór nad rynkiem żywności w Unii Europejskiej, aby zapewnić pełne bezpieczeństwo dla konsumentów.
Zdjęcie - pliki.farmer.pl