700 hektarów upraw i 5 hektarów pasji to historia rodzinnego gospodarstwa, które postawiło na niszę. Z 5 hektarów jagody kamczackiej powstała marka Soberry, która zdobyła uznanie w całej Polsce. Gospodarstwo znajduje się w Mojszewie, w zachodniopomorskim, kilka kilometrów od Bałtyku. Właścicielka Monika Szydlik z rodziną postanowiła zainwestować w przetwórstwo i sprzedaż bezpośrednią, tworząc wartość dodaną z lokalnego surowca.
Plantacja jagody kamczackiej została założona z pasji do owoców. Monika Szydlik wspomina, że od dziecka towarzyszyła jej miłość do zbierania owoców i ich przetwarzania. Początkowo planowano uprawę borówki, jednak rynek był już nasycony. Dlatego wybrano mniej popularny gatunek – jagodę kamczacką, która charakteryzuje się dużym potencjałem zdrowotnym oraz unikalnym smakiem.
Pierwotnie planowano sprzedawać świeże owoce, ale szybko okazało się, że świadomość konsumentów na temat jagody kamczackiej jest ograniczona, co stwarzało trudności w sprzedaży. W związku z tym, zamiast likwidować plantację, podjęto decyzję o przetwórstwie. Dziś Soberry to manufaktura, która oferuje różnorodne produkty, takie jak konfitury, soki, lemoniady i herbaty z dodatkiem jagody kamczackiej.
Przetwórstwo, jak podkreśla Monika Szydlik, nie jest skomplikowane, ale kluczowe jest kreowanie marki oraz umiejętność dostosowania się do zmieniających się warunków rynkowych. Jagoda kamczacka nie jest wymagająca, jednak zmiany klimatyczne mają coraz większy wpływ na jej plonowanie. Zmiany temperatury mogą powodować, że rośliny zaczynają kwitnąć zbyt wcześnie, co grozi uszkodzeniem owoców przez późniejsze przymrozki. W ostatnich latach takie sytuacje już się zdarzały, prowadząc do strat w plonach.
Model sprzedaży bezpośredniej to dla Soberry szansa na zwiększenie marży oraz skrócenie łańcucha dostaw. Wymaga jednak odpowiednich inwestycji w promocję i edukację konsumentów na temat jagody kamczackiej. Monika Szydlik wskazuje na wyzwania związane z finansowaniem oraz konkurencją z większymi markami. Pomimo trudności, Soberry konsekwentnie buduje swoją markę opartą na lokalności oraz jakości, dbając o kontrolę całego procesu – od pola po gotowy produkt.
Przykład gospodarstwa z Mojszewa pokazuje, że nawet w dużym gospodarstwie towarowym istnieje przestrzeń na niszową i perspektywiczną działalność, która opiera się na przetwórstwie oraz sprzedaży bezpośredniej. Czasami największą wartością jest smak i historia zamknięta w słoiku.
Zdjęcie - pliki.farmer.pl