Powolny rozwój rzepaku ozimego oraz niesprzyjająca pogoda nie hamują aktywności szkodników, w tym słodyszka rzepakowego. Obecne warunki mogą prowadzić do poważnych strat na plantacjach.
Platforma Sygnalizacji Agrofagów zwraca uwagę na trudności w monitorowaniu i skutecznym zwalczaniu chowaczy w rzepaku, co jest wynikiem dotychczasowych warunków pogodowych. Słodyszek rzepakowy, mimo niesprzyjających warunków, wykazuje wysoką aktywność. Eksperci podkreślają, że niskie temperatury oraz osłabiona kondycja rzepaku po zimie wydłużają czas rozwoju pąków kwiatowych, co sprzyja dłuższemu żerowaniu agrofagów. Ponadto, chłodne noce i poranne przymrozki mogą utrudniać monitoring oraz ocenę zagrożenia na plantacjach.
Monitorowanie zagrożenia ze strony słodyszka rzepakowego odbywa się przy użyciu żółtych naczyń, gdzie naloty najczęściej są intensywne w pasach brzegowych. W fazie zwartego kwiatostanu (BBCH 50-52) próg ekonomicznej szkodliwości wynosi 1-2 chrząszcze na 1 roślinie. Zwalczanie słodyszka powinno być prowadzone w okresie szczytowego nalotu, po przekroczeniu progu szkodliwości. Odpowiedni moment wykonania zabiegu chemicznego jest kluczowy dla jego skuteczności. Zbyt wczesne zabiegi mogą być nieskuteczne, a zbyt późne dają szkodnikom dłuższy czas na żerowanie w pąkach kwiatowych.
W walce ze słodyszkiem rzepakowym występuje problem z jego odpornością na różne substancje czynne insektycydów, szczególnie z grupy pyretroidów. Słodyszek wykazuje różne poziomy odporności na substancje takie jak cypermetryna, deltametryna czy flupyradifuron. Jednak jest wrażliwy na acetamipryd w formulacji SP. Warto również zwrócić uwagę na możliwość zwiększenia skuteczności zabiegów dzięki wykorzystaniu adiuwantów z piperonylobutoksydem (PBO). Doświadczenia Instytutu Ochrony Roślin (IOR) sugerują, że pyretroidy w połączeniu z adiuwantem z PBO mogą skutecznie zwalczać słodyszka rzepakowego.
Zdjęcie - pliki.farmer.pl