Zapasy oleju palmowego w Malezji prawdopodobnie spadły do najniższego poziomu od czerwca 2017 r., Ponieważ sucha pogoda i mniejsze zużycie nawozów u drugiego największego producenta palm na początku ubiegłego roku zmniejszyły produkcję do prawie czteroletnich minimów.
Zapasy w styczniu w Malezji mają spaść o 12% do 1,76 miliona ton w porównaniu z grudniem, najniższym od dwóch i pół roku, według mediany szacunków dziewięciu plantatorów, handlowców i analityków ankietowanych przez jedną z firm.
Tymczasem styczniowy eksport prawdopodobnie spadł o 8,2% miesiąc do miesiąca do 1,28 mln ton, ponieważ Malezja musiała stawić czoła niższym zakupom od swoich największych klientów, czyli Indii i Chin.
We wtorek Pakistan poinformował, że sprowadzi więcej malezyjskiego oleju palmowego, aby zrekompensować utratę sprzedaży do Indii, ale handlowcy twierdzą, że nie w pełni to zrekompensuje.
Jednak rynek surowego oleju palmowego wydaje się być bardziej zaniepokojony niedoborem podaży niż potencjalnym ograniczeniem popytu z powodu wolniejszego globalnego wzrostu od wybuchu wirusa. Oznacza to, że cały rynek może się załamać i stworzyć ogromny wzrost cen, który uderzy we wszystkich, w tym Polaków. Czy tak się stanie, dowiemy się wkrótce.
