Rolnicy tracą pieniądze na zużytych rozpylaczach
close_up

Este sitio utiliza cookies. Obtenga mas informacion sobre los fines de su uso y la configuracion de cookies en su navegador. Al utilizar este sitio, usted acepta el uso de cookies de acuerdo con la configuracion actual de su navegador Mas informacion sobre cookies

Rolnicy tracą pieniądze na zużytych rozpylaczach

Tiempo de lectura: poco mas de 3 minutos

Rolnicy tracą pieniądze na zużytych rozpylaczach

Fuente: AGRONEWS Todas las noticias de la fuente

Rolnicy tracą pieniądze tam, gdzie ich nie widać. Niewidoczne gołym okiem zużycie rozpylaczy potrafi generować straty liczone w setkach, a w większych gospodarstwach nawet w tysiącach złotych w skali sezonu. To jednak nie tylko kwestia sprzętu - równie istotne są codzienne decyzje podejmowane w polu.

Zużycie rozpylaczy już na poziomie 10% może oznaczać wyższe zużycie cieczy i realne straty pieniędzy na każdym hektarze. Eksperci podkreślają, że pogoda, wiatr i temperatura mogą obniżyć skuteczność oprysku nawet o 30–40%, co sprawia, że część środka po prostu nie działa. Dobór wielkości kropli oraz technika zabiegu bywają ważniejsze niż drogie akcesoria, a edukacja rolników ma ograniczać straty w polu.

Rolnicy pilnują dawek, terminów i cen środków ochrony roślin, a jednocześnie często tracą pieniądze tam, gdzie ich nie widać – w opryskiwaczu. Zużyte rozpylacze, źle dobrana kropla i niekorzystna pogoda mogą obniżyć skuteczność zabiegu nawet o kilkadziesiąt procent. O tym, gdzie naprawdę uciekają pieniądze, mówi Przemysław Więckowski z firmy Agroplast.

Rolnik widzi opryskiwacz i ciecz roboczą, ale nie dostrzega, co dzieje się na końcu dyszy. Tam zaczyna się problem. Zużyty rozpylacz nie trzyma parametrów i podaje więcej cieczy, niż powinien. Jeśli rozpylacz jest zużyty tylko w 10%, to tyle samo dokładamy niepotrzebnie do każdego hektara. To są realne pieniądze, które uciekają z każdym przejazdem. Przy założeniu, że koszt zabiegu wynosi około 300 zł na hektar, strata wynosi 30 zł. W gospodarstwie 100-hektarowym robi się z tego 3 tysiące złotych w jednym sezonie. To poziom, którego nie da się zignorować.

Wielu rolników odkłada wymianę rozpylaczy, traktując to jako koszt, który można przesunąć w czasie. Tymczasem rachunek jest prosty. Często za pieniądze stracone na jednym sezonie można kupić komplet nowych rozpylaczy. To pokazuje skalę problemu. Przy standardowej belce i kilkudziesięciu dyszach koszt ich wymiany nie jest wysoki w porównaniu do strat wynikających z ich zużycia.

Dodatkową kwestią, na którą eksperci zwracają szczególną uwagę podczas szkoleń chemizacyjnych, są warunki, w jakich wykonywany jest oprysk. Nawet nowe rozpylacze nie pomogą, jeśli zabieg wykonywany jest w złych warunkach. Temperatura i wiatr mają bezpośredni wpływ na to, ile cieczy trafi na roślinę. Wielu rolników nie ma świadomości, że przy wysokiej temperaturze czy silniejszym wietrze skuteczność zabiegu może spaść o 30–40 procent. Część cieczy wyparowuje, a część jest znoszona poza pole. Efekt jest jeden – płacimy za środek, który nie działa.

Kluczowa jest nie tylko dawka, ale też wielkość kropli. To ona decyduje, czy ciecz pozostanie na roślinie. Należy patrzeć na warunki i dobierać odpowiednią kroplę. Przy wietrze lepiej zastosować grubszą, aby ograniczyć znoszenie. Czasem trzeba wykonać zabieg, ale powinno się to zrobić mądrze. To podejście wymaga obserwacji pola, a nie tylko trzymania się schematów.

W przypadku nawożenia RSM pojawia się jeszcze jeden wniosek. Nie zawsze droższe rozwiązania dają lepszy efekt. Badania pokazują, że kluczowa jest odpowiednia wielkość kropli, aby nie poparzyć rośliny. Nie ma sensu przepłacać za akcesoria, jeśli podstawowe zasady nie są spełnione. Liczy się fizyka zabiegu, a nie marka czy cena elementu.

Na końcu zostaje sprzęt. Różnice konstrukcyjne, choć często niewidoczne, przekładają się na trwałość i jakość pracy. Detale mają znaczenie. Lepsze uszczelnienia, stabilniejsze mocowanie, odporność materiału – wszystko to wpływa na to, jak długo sprzęt pracuje i czy trzyma parametry. To nie są dodatki, tylko elementy, które decydują o efekcie w polu.

Największym wyzwaniem nie jest jednak sam sprzęt, ale podejście do jego używania. Rolnicy często kupują rozwiązania, nie do końca wiedząc, jak je wykorzystać. Potrzebna jest edukacja i świadomość, bo inaczej pieniądze uciekają. I to jest punkt, od którego warto zacząć. W oprysku liczy się każdy szczegół, a każdy błąd ma swoją cenę.

Zdjęcie - pliki.farmer.pl

Temas: Agronomia, Agrochemia, Technologii

Czytać wiadomości stało się łatwiejsze! Czytaj w Telegram.
Agronews

Noticias por tema

No puede recordar su contrasena?
Acepto el acuerdo de usuario

Связаться с редакцией